Ryobi Zauber i jego „klony”

Ryobi Zauber – kołowrotek spinningowy w średniej półce cenowej, który pojawił się na rynku kilka lat temu. Zauber jest kołowrotkiem bardzo udanym, doskonale nadającym się do spinningowania. Konsumenci (spinningiści) na całym świecie docenili jego zalety i bardzo przystępną cenę. Zaubera można dziś kupić już za niecałe 300 zł. Doceniony został także przez inne firmy wędkarskie. Poszczególne marki poczęły zlecać Ryobi produkcję Zaubera pod ich nazwami firmowymi. To naprawdę ciekawy ewenement w skali całej historii przemysłu wędkarskiego. Proces wykonawstwa i podwykonawstwa w przemyśle (każdej branży) to normalka… Ale Zauber przeszedł w nieco inny wymiar. Obecnie jest produkowany pod straszną ilością nazw i dla wielu marek. Z czasem pojawiło się wśród spinningistów pojęcie klon Zaubera – określające kołowrotek innej firmy, który tak naprawdę jest Zauberem. Klonów jest naprawdę spora ilość. Najbardziej popularne to: SPRO Red arc, Team Dragon i Byron Alice. Ponadto Ryobi produkuje swój młynek także dla osławionego Penna. Na rynku widziałem też młynek sygnowany nazwiskiem Boba Nudda (kilkukrotny spławikowy mistrz świata) i kilka innych nazw, których na dzień dzisiejszy już nie pamiętam. Paradoks z Zauberem sięgnął niemal absurdu. Za Penna trzeba zapłacić około 350 zł, za Red Arca około 300 zł, Byron Alice 320 zł, Team Dragon 260 zł, a oryginalny Zauber 275 zł – bez szpuli zapasowej (za którą trzeba dopłacić około 60-70zł). Rozumiecie paradoks? Ludzie kupują TEN SAM kołowrotek, składany na tej samej linii produkcyjnej, przez tego samego Chińczyka, płacąc czasem kilkadziesiąt złotych więcej, za sam napis na obudowie. Bo tylko właściwie napis i kilka rodzajów korbki, są jedynymi szczegółami, którymi kołowrotki się różnią. Korbki są natomiast różne.

Zauber oryginalny – ma korbkę składaną przyciskiem – na co niektórzy narzekają (delikatny luz na korbce), posiada natomiast przyjemny, motylkowy uchwyt w kształcie litery T. Red arc i Penn mają korbkę składaną przy pomocy wkręcania – patent bardzo stary, ale – trzeba przyznać -bardzo skuteczny. Na korbce nie tworzą się luzy. Beznadziejnie wykonany jest natomiast uchwyt korbki. Jest po prostu niewygodny. Beczułka jest mała i źle się ją trzyma. Oczywiście idzie się do niej przyzwyczaić, ale ja osobiście wolę motylki. Team Dragon natomiast ma korbkę skręcaną (jak Red arc) z uchwytem motylkowym (jak Zauber) – rozwiązanie najlepsze ze wszystkich. Na dodatek jest to kołowrotek o najniższej cenie z wszystkich klonów… No ale niektórzy wolą mieć napisane na młynku: SPRO albo Penn – brzmi o wiele lepiej, niż Dragon. ;-) Ten sam produkt, w dodatku z najlepszym rodzajem korbki i po najniższej cenie. A jednak nie każdy go wybierze… I zrozum tu konsumenta i jego zachowania?

Parę słów o samym młynku
W oczy rzuca się mały korpus i wielka szpula. Wyglądają jakby były nieproporcjonalne w stosunku do siebie. Kołowrotek jednak waży swoje, co świadczy o materiałach z których wykonany jest mechanizm. Klon Zaubera to solidna maszyna. Może na pierwszy rzut oka nieco toporna, ale solidna. Większość elementów jest metalowa. Całości dopełnia 8-łożyskowy mechanizm i przekładnia wykonana z mosiądzu. Uwagę zwraca, obudowana z jednej strony, rolka kabłąka. Dość gruby jest sam kabłąk. Maszyna ma przyzwoitą kulturę pracy, chociaż zdarzają się egzemplarze, które zostały fabrycznie nasmarowane niepoprawnie. Z gwarancją i serwisem nie ma jednak problemu. Kołowrotek bardzo równo układa linkę na szpuli. Można ją nawinąć niemal po samą krawędź, układa się w walec. Doskonale spisuje się także hamulec walki. Działa bardzo precyzyjnie w każdym zakresie ustawień. Niektórzy wędkarze łowią klonami – regularnie już od kilku sezonów. Rzadko który kołowrotek jest w stanie to wytrzymać. Tym bardziej, jeśli jest to eksploatacja bezawaryjna. Dla ciekawostki dodam, że SPRO Redarc został wyróżniony tytułem spinningowego kołowrotka roku w Europie 2004 r.

W sesji zdjęciowej wziął udział model Team Dragon

Skomentuj na FORUM

Artykuł nadesłał @Bodzio